BEZPIECZEŃSTWO
Temat bardzo obszerny. Poruszany był już w tylu miejscach, przy tylu różnych okazjach, że pisząc te słowa mam wrażenie powielania rzeczy powszechnie znanych. Jednak moje osobiste wrażenie nie ma tutaj większego znaczenia. Ważna jest rzeczywistość i praktyka a ta nie nastraja optymistycznie. Pomyślałem sobie też – i od razu przyszła mi motywacja do pisania – że gdyby tak chociaż jedna osoba wykorzystała poniższe informacje, gdyby chociaż jeden turysta górski przypomniał sobie o tych radach, gdyby uchroniło go to od nieprzyjemnych konsekwencji wówczas ten krótki tekst odegrałby swoją rolę.
O tym jak zakończy się nasza wycieczka decyduje między innymi świadomość sytuacji niebezpiecznych, umiejętność unikania zagrożeń oraz rozwaga, której tak bardzo brakuje części z nas. Pominąwszy jednak indywidualne cechy charakteru turystów przedstawiłem poniżej zbiór najważniejszych informacji, których znajomość jest niezbędna aby szczęśliwie wrócić z gór lub po prostu niepotrzebnie nie stwarzać sytuacji „trudnych”.
PLANOWANIE
Zacznijmy od niedocenianego a czasem wręcz pomijanego etapu przygotowania się do wyprawy, jeszcze w domu, w schronisku lub u znajomych czyli planowania. W górach dochodzi często do wypadków, których przyczyny należy upatrywać w złym doborze trasy wycieczki, w przecenianiu swoich umiejętności i możliwości. Sprawa nie jest prosta i wymaga właściwej samooceny. Zanim zaczniemy ponad chmurami pokonywać ostre granie upstrzone błyszczącymi klamrami i łańcuchami musimy pochodzić po łatwiejszych trasach. Musimy poznać swój organizm, swoje lęki, kondycję, odporność na złe warunki atmosferyczne, zachowanie w sytuacjach niebezpiecznych itp. Nie zawsze jest piękna pogoda, sucha skała a my bez pośpiechu przemierzamy kolejne metry. Owszem, żyjemy w kraju, w którym zdobycie Rysów wśród wielu Polaków traktowane jest na równi z założeniem rodziny, posadzeniem drzewa i wybudowaniem domu. Często kiedy już Rysy „padną” wielu zapomina o górach do końca życia. Gorzej jeśli nabierają fałszywego przekonania, że wszystko inne to pryszcz, że zdobycie najwyższego szczytu w Polsce oznacza zdobycie olbrzymiej ilości doświadczenia. Tymczasem zdobycie Rysów świadczy jedynie o tym, że dzięki szczęśliwemu splotowi okoliczności wyszliśmy na wysokość 2499 m n.p.m. W następnym sezonie możemy „potknąć się” na łatwej wycieczce w okolicy Doliny Chochołowskiej. Dlaczego? A no dlatego, że okazjonalne przygody z górami niekoniecznie uczą czegokolwiek. Prawdziwe doświadczenie zdobywa się przez pokonywanie nieoczekiwanych przeszkód. To gorsze oblicze gór poznajemy w sytuacjach trudnych i groźnych dla naszego zdrowia a czasem nawet życia. Ktoś kto dla przykładu nie poślizgnął się na zlodowaciałym letnim śniegu może spokojnie chodzić sobie po górach – i po śniegu – będąc w stanie błogiej nieświadomości czyhającego niebezpieczeństwa. Ktoś kto nie przeżył nawałnicy z piorunami i szalejącym wiatrem nie ma pojęcia o skali zjawiska. Ktoś, obok którego nie przeleciała skała wielkości pięści, zrzucona przez kolegę będącego 50 m wyżej nie zdaje sobie sprawy jak łatwo odrobiną nieostrożności doprowadzić do tragicznego w skutkach wypadku. I tak dalej, i tak dalej....
Nie chcę nikogo straszyć! Wręcz odwrotnie – zachęcam bo turystyka to wspaniały sposób spędzania wolnego czasu. Jednak proponuję podejść do tematu z delikatnością, skromnością i szacunkiem do gór.
Planując wycieczkę należy dokładnie przeanalizować czas potrzebny do pokonania trasy. Pomyślmy czy w grupie, którą chcemy wybrać się na wycieczkę nie ma początkujących turystów, którzy będą poruszać się znacznie wolniej niż reszta. Konieczność pośpiechu często jest przyczyną wystąpienia sytuacji niebezpiecznych. Zastanówmy się ile razy byliśmy na trudnej górskiej trasie i jakie wówczas panowały warunki - tym razem może być zupełnie inaczej. Weźmy pod uwagę porę roku, długość dnia i możliwe utrudnienia na szlaku (np. oblodzenie lub ogólnie warunki pogodowe). Naprawdę warto zapoznać się z mapą i przebiegiem trasy zanim wyruszymy w góry. Popatrzmy gdzie w razie nagłej sytuacji można szybko i bezpiecznie wycofać się i zejść w dolinę. I na koniec odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie jaka jest nasza forma i kondycja fizyczna? Co robiliśmy przez rok zanim przyjechaliśmy w góry? Czy jesteśmy zdrowi, w pełni sił, czy może jednak jeszcze nieco osłabieni właśnie co przebytą chorobą?
Kiedy już wyruszymy na szlak.
Na turystę wędrującego po górach czyha wiele niebezpieczeństw i zagrożeń. Część z nich jest generowana przez nas samych a na inne nie mamy wielkiego wpływu (zagrożenia subiektywne i obiektywne).
Pogoda i klimat górski
Zła pogoda może skutecznie zniweczyć nasze plany, choćby te starannie przygotowywane. Pogoda ma dla turysty kluczowe znaczenie o każdej porze roku. Przed wyruszeniem na dłuższą wędrówkę naszym obowiązkiem jest zorientować się w prognozie. W górach wszelkie zmiany aury wynikające na przykład z faktu przemieszczania się frontu atmosferycznego przebiegają znacznie szybciej i gwałtowniej niż to ma miejsce na nizinach.
TEMPERATURA
Jeżeli posiadamy właściwy ekwipunek, wycieczka przebiega spokojnie, jednocześnie sprawnie i zgodnie z planem, wówczas nie przeszkadza nam nawet bardzo niska temperatura. Prawdziwe znaczenie tego parametru uwydatnia się dopiero w sytuacjach awaryjnych, zarówno w lecie jak i w zimie. Co może być taką sytuacją awaryjną? Najczęściej jest to poważne załamanie pogody skutkujące szybkim spadkiem temperatury oraz wystąpieniem zjawisk atmosferycznych na które nie byliśmy przygotowani – wyładowania atmosferyczne, śnieg, deszcz, wiatr, mgła, itp.
W Tatrach zdarzają się spadki temperatury, których efektem są opady śniegu nawet w lipcu i sierpniu. Nawet „zwykłej” burzy towarzyszy spore obniżenie temperatury powietrza. Jeśli do tego dojdzie konieczność przeczekania nawałnicy i mokre ubranie to w przeciągu kilkunastu minut dociera do nas w jak trudnym znaleźliśmy się położeniu. Kolejną sytuacją awaryjną może być zabłądzenie, brak picia i jedzenia a w konsekwencji wyczerpanie. Również każdy uraz jakiego nabawimy się w górach osłabia naszą odporność na niską temperaturę. Jeżeli uraz jest poważny i czekamy na pomoc nie ruszając się w cale, wówczas dodatkowy suchy ubiór lub folia NRC okazują się niezbędne. W zimie bardzo niskie temperatury powodują, że na skutek nieprzewidzianych sytuacji np. wymuszonego biwaku, zabłądzenia bądź wyczerpującego marszu w głębokim śniegu łatwo może dojść do wychłodzenia organizmu. Skutkiem działania niskiej temperatury są również odmrożenia palców rąk, nóg ale również części twarzy a nawet kończyn.
Trzeba też wspomnieć o rzadziej spotykanym przegrzaniu, które jest groźne szczególnie gdy nie mamy picia i właściwego ubioru zabezpieczającego nas przed działaniem promieni słonecznych.
WIATR
Przede wszystkim wielokrotnie potęguje działanie niskiej temperatury. W górach nie tak
rzadko zdarza się wiatr, który przewraca dorosłego człowieka i nie pozwala swobodnie oddychać. Wiatr może nam porwać elementy ubioru i wyposażenia. Groźny jest szczególnie w zimie kiedy unosi kryształki śniegu i lodu powodując zamieć śnieżną z towarzyszącą jej często zerową widocznością. Nasza twarz lub inne nieosłonięte części naszego ciała bombardowana jest drobinkami lodu co po chwili staje się nie do wytrzymania, często jest przyczyną odmrożeń.
DESZCZ
Wraz z wysokością nad poziomem morza ilość opadów w skali roku wzrasta. Reguła ta nie dotyczy tylko najwyższych szczytów tatrzańskich znajdujących się często ponad poziomem chmur deszczowych. Najbardziej niekorzystne są opady, którym towarzyszy silny wiatr i niska temperatura. W takiej sytuacji prędzej czy później dochodzi do przemoczenia naszych ubrań co nie jest przyjemne a może być niebezpieczne jeśli trwa odpowiednio długo (wychłodzenie). Nie ma się co łudzić, że świeżo kupiona droga kurtka i spodnie przeciwdeszczowe ochronią nas wystarczająco. Owszem na początku tak ale po jakimś czasie będziemy przesiąknięci wilgocią. Wyobraźmy sobie trudny szlak, łańcuchy, drabinki, do tego konieczność podnoszenia rąk w trakcie pokonywania przeszkód i spływające do rękawów stróżki wody. Czasem wiatr powoduje, że deszcz pada poziomo lub wręcz „pod górę”. W takich warunkach, dodatkowo przy śliskim podłożu turysta porusza się coraz wolniej i mniej pewnie, zmarznięte dłonie nie trzymają dobrze chwytów a mocno zaciągnięty kaptur ogranicza pole widzenia do minimum. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest wówczas podjęcie decyzji o odwrocie. Podczas spadku temperatury zdarza się, że opady deszczu przechodzą w śnieg co w konsekwencji doprowadza do zamarznięcia naszego przemoczonego ubrania. Jest to sytuacja skrajnie niebezpieczna jednak nie występuje często i jest możliwa do uniknięcia dzięki znajomości prognozy pogody.
WYŁADOWANIA ATMOSFERYCZNE
Przez większość turystów zagrożenie niestety niedoceniane. Obserwując z oddali dzielnych wędrowców, którzy wśród błyskawic spokojnie pokonują kolejne spiętrzenia i uskoki grani nasuwa się skojarzenie z rosyjską ruletką. Niestety co roku w polskich górach dochodzi do groźnych porażeń piorunami, na ogół ze skutkiem śmiertelnym. Warto przyjrzeć się temu zjawisku trochę bliżej. Po pierwsze profilaktyka. Każdy turysta widząc zbliżającą się burzę powinien jak najszybciej opuścić niebezpieczne miejsca czyli przede wszystkim granie, szczyty i wszelkiego rodzaju miejsca eksponowane. Piorun uderza przede wszystkim w to co wystaje (najmniejsza linia oporu na linii chmura – ziemia) i mało ważne czy jest „to” metalowe, drewniane czy skaliste. Bardzo niebezpieczne są rozległe polany gdzie nasza skromna osoba staje się poprzez swoją wysokość niejako celem samym w sobie. Niesamowicie groźne są cieki wodne spływające stromymi żlebami ze zboczy górskich. Energia elektryczna przenosi się poprzez wodę z grani nawet na samo dno doliny. A zatem podsumowując. Jeśli w okresie letnim, na ogół w godzinach południowych lub popołudniowych zaobserwujemy rozbudowujące się w pionie chmury przypominające kształtem kowadło, jeśli do tego jest parno wówczas uprzedzając niejako fakty rozpoczynamy awaryjne zejście zanim jeszcze usłyszymy pierwsze grzmoty. Jeśli są to burze związane z przechodzeniem frontu atmosferycznego wówczas czasu mamy naprawdę niewiele. Gdyby zaistniała sytuacja, że burza zastanie nas wysoko, musimy poszukać miejsca, w którym w miarę bezpiecznie przeczekamy nawałnicę. Oczywiście najlepsze są wszelkiego rodzaju zagłębienia terenu gdzie urządzamy tymczasowe „obozowisko”. Staramy się odizolować od podłoża, siadamy z nogami złączonymi razem najlepiej na plecaku lub po prostu kucamy. Jeżeli przeczekujemy nawałnicę w grupie powinniśmy się rozdzielić aby między nami była odległość co najmniej kilkanastu metrów. Unikamy miejsc w pobliżu których biegną łańcuchy lub inne metalowe ułatwienia. Nic mi nie wiadomo na temat istnienia naukowej teorii o przyciąganiu piorunów przez komórki i inne urządzenia generujące pole elektromagnetyczne.
ŚNIEG
Tutaj należy poruszyć dwa aspekty. Pierwsza sprawa to zjawisko atmosferyczne w postaci opadu śnieżnego, generującego określone zagrożenia dla turysty a druga sprawa to problemy, których dostarcza zalegająca pokrywa śnieżna.
Opady śniegu zawsze ograniczają widoczność szczególnie jeśli towarzyszy im wiatr. W
takich warunkach poruszanie się po górach wymaga odpowiedniego ekwipunku i ubioru a także doświadczenia i znajomości terenu. Opady śniegu na wiosnę, w lecie lub w jesieni są szczególnie niebezpieczne dla początkujących turystów, dla których takie zjawisko jest częściowym lub całkowitym zaskoczeniem. Oprócz ograniczonej widoczności, zimna i przemoczonego ubioru dochodzi jeszcze trudność w poruszaniu się, szczególnie na trudnym wysokogórskim szlaku gdzie musimy odszukiwać stopnie i chwyty. Temat zimowych zawiei i zamieci śnieżnych poruszony był już w podpunkcie „wiatr”.
Druga sprawa to utrwalona lub nie, pokrywa śnieżna. W okresie letnim – wówczas turyści nie posiadają właściwego ekwipunku – niebezpieczne są wszelkie twarde płaty śniegu zalegające u podnóża ścian skalnych, w żlebach i innych zagłębieniach terenu szczególnie po północnej stronie grani. Często taki letni, zlodowaciały śnieg jest twardy jak beton i wejście na niego bez raków i czekana grozi niebezpiecznym w skutkach poślizgnięciem. Zatrzymamy się dopiero tam gdzie śnieg się kończy, czasem kilkaset metrów niżej. Niestety prawie zawsze taki zjazd będzie ze sobą niósł poważne konsekwencje z utratą życia włącznie. Część turystów nie zdaje sobie sprawy, że różne sztuczne ułatwienia jak klamry, łańcuchy i drabinki mogą znajdować się po prostu pod śniegiem i nie ma możliwości z nich skorzystać. Niestety obchodzenie połaci śnieżnych nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem gdyż zdarza się, że zapychamy się w stromy, na ogół kruchy i niebezpieczny teren.
Nieodłącznym zagrożeniem towarzyszącym pokrywie śnieżnej są lawiny. Ryzyko wystąpienia tego zjawiska zaczyna się już przy pierwszych większych opadach śniegu (w Tatrach często już we wrześniu) a definitywnie kończy się dopiero wraz z całkowitym roztopieniem pokrywy śnieżnej. Temat jest na tyle obszerny, że pozostaje mi odesłać czytelników do specjalistycznych pozycji literatury (na przykład: Kacperek M. Kochaj śnieg – unikaj lawin. Freerajdy. Kraków). Tutaj przedstawię tylko kilka najważniejszych informacji na ten temat. Po pierwsze przed wyruszeniem w góry zapoznajmy się z komunikatem lawinowym. Działalność turystyczna przy stopniu zagrożenia lawinowego większym niż I wymaga dużej wiedzy praktycznej i doświadczenia. Przy niedocenianej „dwójce” dochodzi do największej ilości wypadków lawinowych. Pamiętajmy, zagrożenie lawinowe zmienia się z godziny na godzinę i „z metra na metr”. Czynnikami gwałtownie zwiększającymi zagrożenie lawinowe są: opady śniegu, wiatr, odwilż, długi okres silnych mrozów, penetracja słoneczna południowych stoków. Lawiny na ogół schodzą formacjami wklęsłymi, na stokach o nachyleniu przeważnie od 30 do 45 stopni. Impulsem wyzwalającym lawinę może być samotny turysta lub grupa ludzi zwiększająca obciążenie warstw śniegu. Optymalne warunki turystyczne w okresie zimowym następują po dłuższym okresie (co najmniej kilka dni) stabilnej, bezwietrznej i niezbyt mroźnej pogody. Generalnie świeży śnieg musi siąść, przejść właściwe sobie przemiany dopiero wtedy staje się w miarę stabilny. Na stokach o ekspozycji południowej przemiany śniegu zachodzą stosunkowo szybko natomiast na stokach północnych bardzo wolno. Bezpiecznie robi się po okresie masywnej odwilży kiedy z powrotem wracają niskie temperatury (bez nowych opadów) lub na wiosnę kiedy temperatura powietrza waha się wokół zera przyśpieszając metamorfozę śniegu.

LÓD
Oblodzenie bywa przyczyną wielu poważnych wypadków. Najbardziej niebezpieczna jest cienka pokrywa lodowa, słabo widoczna na skałach. Tworzy się gdy deszcz lub marznąca mżawka spada na przechłodzone podłoże. W takich warunkach o poślizgnięcie niezwykle łatwo. Są to ekstremalnie trudne warunki turystyczne. W zimie na ogół pokrywa lodowa jest grubsza i poruszamy się w rakach i z czekanem.
MGŁA
O ile w lecie przy braku pokrywy śnieżnej widzimy ścieżkę o tyle w zimie poruszanie się w wyznaczonym kierunku staje się praktycznie niemożliwe. Z pomocą przychodzi technika. Użycie kompasu, wysokościomierza i mapy lub GPS-a staje się jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji.
Cdn.