Pływające kozice w Czarnym Stawie Gąsienicowym
W dniu 6 grudnia 2009 miała miejsce niecodzienna obserwacja faunistyczna w Tatrach. Tego dnia na stoku opadającym z Przełęczy Karb w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego dostrzeżono z odległości mniej więcej 100 m dwie bardzo „pobudzone” kozice. Zwierzęta niemal nie zwracając uwagi na przebywające nieopodal dwie osoby uganiały się za sobą, momentami w szaleńczym tempie...
Co jakiś czas przystawały i uspokajały się jakby chcąc odpocząć, by po chwili rzucić się w pogoń jedna za drugą. Pierwszy etap obserwacji zakończył się po kilkudziesięciu sekundach, gdy zwierzęta zniknęły gdzieś w piargach i kosówce. Po kilku minutach podchodzenia w kierunku grzędy skalnej opadającej z Czuby nad Karbem usłyszeliśmy donośny plusk, jakby wielka skała wpadła do jeziora. Kiedy obróciliśmy się, naszym oczom ukazał się niecodzienny widok. Jedna z kozic wskoczyła do stawu, sapiąc głośno i prychając zaczęła płynąć w kierunku centralnej części jeziora. Po kilku sekundach ujrzeliśmy jak druga kozica skoczyła ze skalistego brzegu do wody, niczym na zawodach pływackich. Obydwa zwierzęta z początku bardzo głośno i rytmicznie sapały, lecz odgłosy te niemal z każdą sekundą stawały się coraz słabiej słyszalne a po jakimś czasie słychać było tylko plusk wody. Kozice przepłynęły kilkadziesiąt metrów (może trochę więcej), gdy dalszą drogę zagrodził im pas lodu – większa część jeziora była już zamarznięta. Wydawało się, że dla tych dwóch „charakternych” osobników również ta przeszkoda nie będzie problemem. Jednak tym razem widać było, że nieco desperackie próby wdrapania się na śliski i cienki lód skazane są na niepowodzenie. Po niedługiej chwili zrozumiały to również kozice, dały za wygraną i popłynęły w stronę brzegu. Co ciekawe, w połowie drogi powrotnej jedna z kozic, mimo zmęczenia zawróciła i jeszcze raz dopłynęła do lodu próbując wydostać się na jego powierzchnię. Spróbowała raz, może dwa, lecz po chwili dała sobie spokój i popłynęła śladem pierwszej. Po wyjściu na skały kozice przez kilkadziesiąt sekund stały przy brzegu, od czasu do czasu otrzepując się z wody. W pewnym momencie poczuły albo zimno albo zew natury, bo gwałtownie ruszyły i pobiegły w stronę Małego Kościelca.
Tytułem wyjaśnienia chciałbym nadmienić, że w plecakach do picia mieliśmy tylko herbatę z soczkiem malinowym. Tego dnia nie było nawet halnego, który tak bardzo wpływa na zachowanie ludzi i zwierząt… No i każdy z nas już wielokrotnie widział kozice – o pomyłce nie może być mowy. Na dwóch zdjęciach poniżej mimo ich kiepskiej, jakości bez trudu rozpoznamy, co płynęło w stawie.
A co napisać tytułem podsumowania? Po pierwsze nie zapominajmy, że większość ssaków potrafi doskonale pływać. Kozice nie są wyjątkiem a pływające osobniki tego gatunku obserwował już były dyrektor TPN dr Wojciech Gąsienica Byrcyn. Jednak wcześniejsze obserwacje miały miejsce w okresie letnim a kozice wchodziły do wody na moment. Tutaj widzieliśmy dwie sztuki pływające po jeziorze niczym kaczki. Zwierzęta sprawiały wrażenie jakby były w amoku, co najprawdopodobniej można tłumaczyć okresem rui i walkami samców o prymat w okolicy.
Fot. Zdjęcia poniżej przedstawiają pływające kozice. Autorem tego, które znajduje się po lewej stronie jest turysta z północnej Polski Pan Piotr Królak (któremu bardzo dziękuję za przesłane fot.) natomiast to po prawej oraz te na górze (na Czerwonych Wierchach) są mojego autorstwa.
|